Biuro Zarządu:

ul. Sienkiewicza 8, 80-227 Gdańsk


NIP: 957090691

tel: 727 008 103

tel: 505 438 974

e-mail: biuro@zzwp.pomorskie.pl , pzw.biuro@wp.pl

Czy stać nas na „apolityczność”?

       Statut Związku Żołnierzy Wojska Polskiego uchwalony przez VIII Krajowy Zjazd Delegatów Związku Byłych Żołnierzy Zawodowych i Oficerów Rezerwy Wojska Polskie-go w dniu 23 września 2009r. oraz IX Nadzwyczajny Krajowy Zjazd Delegatów w dniu 13.04.2010 r. w swoim § 7 stanowi, że „…1. Związek w swej działalności statutowej za-chowuje neutralność partyjną”… . Co więcej, wielu działaczy Związku wyraża taką oto opinię, że Związek jest „apartyjny” i „apolityczny”, upatrując w tym walor rzekomego braku zaangażowania po którejś ze stron politycznego dyskursu w Polsce. Dlatego też dla wielu z nas - członków Związku było swoistym i wielkim szokiem, że jednostronne rozwiązanie umowy o współpracy z Ministerstwem Obrony Narodowej z lutego 2016 roku motywowano właśnie faktem rzekomego braku respektowania przez Związek zasady „apolityczności” tego stowarzyszenia.

           Zatem, uporządkujmy najpierw pojęcia podstawowe, bo – jak się wydaje – z tym właśnie jest podobnie, jak z komunizmem w Polsce – niby go nie było, ale wielu uważa, że i owszem. Przyjrzyjmy się najpierw statutowej „neutralności partyjnej”, inaczej – jak to ujmuje Leksykon pojęć politycznych z 2013 roku - apartyjnej, czyli niezależnej insty-tucjonalnie od żadnej konkretnej partii politycznej. O ile jednak na taką neutralność (bardziej adekwatnie nazwaną neutralnością polityczną) mogą sobie pozwolić organiza-cje np. sportowe czy charytatywne, o tyle Związek Żołnierzy Wojska Polskiego, zrzeszający w znaczącej części emerytów i rencistów wojskowych, weteranów i ich małżonki lub wdowy po żołnierzach, aby osiągać swe cele, jak np. zachowanie honoru, godności czy statusu społeczno-materialnego swoich członków i sympatyków, muszą de facto prowadzić działalność rzeczniczą, wchodzić w sojusze z politykami i polityczkami ugrupowań przychylnych ich ideom i bezlitośnie punktować polityczne decyzje, które utrud-niają realizację ich postulatów. Zatem, pojawia się tu oczywista sprzeczność ze statutową definicją Związku, wedle której nie może on publicznie manifestować poglądów i sympatii politycznych, prowadzić jakiejkolwiek agitacji o charakterze politycznym, po-dejmować jakichkolwiek publicznych działań bezpośrednio wspierających działania o charakterze politycznym czy stwarzać podejrzeń o sprzyjanie partiom politycznym.

           Tytułem rozwinięcia czy raczej uzupełnienia - apolityczność, jak to ujmuje np. ustawa o służbie cywilnej, to postawa „dystansu” lub „odwrócenia” od polityki, brak zainteresowania polityką, nieodczuwanie potrzeby politycznej identyfikacji, brak gotowości do własnego uczestnictwa w życiu politycznym, nieufność i niechęć do instytucji politycznych oraz polityków. Innymi słowy, to bierna akceptacja istniejących warunków społeczno-ekonomicznych, objawiająca się obojętnością i bezwładnością polityczną.

             Co z tego wynika dla nas jako Stowarzyszenia i nas, jako członków? Moim zdaniem – wiele i niewiele zarazem. Wiele, ponieważ jako stowarzyszenie osób, służących - dawniej lub obecnie - z natury rzeczy nie politykom, partiom czy doraźnym ideologiom, a Najjaśniejszej Rzeczypospolitej – Ojczyźnie, Związek sprawy polityki traktuje jako dru-goplanowe czy wręcz marginalne. Takie pryncypia wszakże właśnie zapisano w sta-tucie; takie są głoszone expressis verbis przez władze Związku wszystkich szczebli i właśnie takie – wydawałoby się - towarzyszyły naszej działalności przez minione 40 lat istnienia. A niewiele – bo tak naprawdę tzw. apartyjność nie ma żadnego znaczenia, ponieważ nie ma np. takiej instytucji, jak grupowa przynależność do jakiejś partii politycznej, ba, nawet Statut nie zabrania przynależności swoich członków do partii politycznych.

             Więc jak to jest – gdyby teoretycznie założyć, że większość członków należy lub sympatyzuje z którąś partią polityczną, to Związek zachować może tożsamość „apartyjną”? Czy to nie zakrawa na fałsz i obłudę? Czy to nie jest tzw. perskie oczko puszczane pod adresem kolejnych rządzących, co by łaskawie sankcjonowali status quo i przyzwalali na funkcjonowanie naszych kół w symbiozie z macierzystymi jednostkami wojskowymi lub wręcz na ich bazie materialnej (lokale, strzelnice, środki transportu etc.). Zgodzić się można z Pawłem S. Załęskim, który w pracy pt: „Neoliberalizm i społeczeństwo obywatelskie” napisał, że apolityczność (neutralność partyjna czy polityczna) stała się zinstytucjonalizowaną formą konformizmu. Tak, nie bójmy się tego powiedzieć - § 7 Statutu Związku jest tego potwierdzeniem. Jak jednak dowodzi praktyka minionych trzydziestu lat – zapisy o neutralności partyjnej czy pojmowanie jej jako „apolityczność” zdały się bardziej psu na budę, aniżeli działalności Związku i jej wszystkich struktur. Kolejne rządy lub rządzące ugrupowania polityczne, od lewicy po prawicę, mniej czy bardziej skutecznie obrzydzały statutowe pojmowanie neutralności partyjnej – a to poprzez odebranie czy sankcjonowanie ode-brania nam nabytych wcześniej praw emerytalno-rentowych, a to przez majstrowanie przy ceremoniale pochówków i miejscach na cmentarzach czy wreszcie – jak w ostatnich kilku latach - totalnym zanegowaniu naszego miejsca i obecności w jednostkach, zerwaniu więzi pokoleniowych czy wymazaniu naszego dorobku z kart wojskowej historii. Miejsca i czasu by zabrakło, żeby wyartykułować te wszystkie ślady „troski” rządzących o „czystość” żołnierskich tradycji i wręcz zacieranie pamięci o kilkudziesięciu latach ofiarnej służby Ojczyźnie. Co szczególnie boli – dzieje się tak w dużej mierze za sprawą naszych młodszych kolegów, nierzadko wychowanków, którzy z obawy o swój byt, swoje kariery i apanaże nieraz wręcz wyprzedzająco podejmują decyzje o spychaniu Związku i jego członków do przysłowiowego podziemia lub wręcz na „śmietnik historii”. Nie szukajmy daleko – to nie wiceminister Grabski z MON w imieniu niesławnej pamięci swego pryncypała wydał sławetne rozporządzenie wyprowadzające Związek i jego członków, często byłych dowódców i wychowawców, poza mury macierzystych jednostek wojskowych i wzbronił jakichkolwiek relacji jednostkom ze swoimi byłymi żołnierzami, członkami ZŻWP. Przykłady można by mnożyć.

         Co zatem pozostaje? Bo wszakże jednym z głównych zadań Związku pozostaje obrona godności i honoru byłych żołnierzy, ich statusu moralnego i materialnego, ich miejsca w historii Rzeczypospolitej i Wojska Polskiego, prawa do upowszechniania swo-ich wartości czy wreszcie godnego ostatniego pożegnania! Czy wedle nauki Kościoła nadstawiać drugi policzek? A może zacząć od likwidacji owego § 7 Statutu, tak gorliwie określającego nasze miejsce na publicznej scenie życia? Umożliwić Związkowi, jego or-ganom i członkom jasne i dobitne artykułowanie swoich aspiracji, możliwości i stano-wisk w najbardziej żywotnych sprawach środowiska i społeczeństwa! Także preferencji politycznych, edukacyjnych, obyczajowych czy moralnych. Jak długo mamy znosić upokorzenia, wynikające z oczywistego faktu, że urodziliśmy się, wychowaliśmy się i edu-kowaliśmy się w sytuacji ukształtowanej wolą wielkich mocarstw na kilkanaście lub kil-kadziesiąt lat przed „wielkim przełomem”? Wszak jest nas – licząc z otoczeniem – całkiem niemało, jako grona o niebagatelnym potencjale intelektualnym, organizacyjnym i wyborczym. Czemu z tego nie skorzystać? Wiem jedno – w tych trudnych i pełnych wyzwań czasach nie sposób pozwalać sobie na luksus „apolityczności”!

Krzysztof Zabiegliński








Licznik odwiedzin: 433027